czwartek, 16 kwietnia 2015

Najlepsze europejskie hotele są w Polsce


Dziś o modnych hotelach sieciowych. Gdzie zimą i latem ugotujesz się w pokoju? Ile kosztuje śniadanie i gdzie jest najtaniej? Podróżując po Polsce i reszcie Europy można sobie porównać standardy hotelowe panujące w różnych krajach. Szczególnie na uwagę zasługują różnice w hotelach ...sieciowych! Bo wybierając sieciowe jedzenie np. McDonald, KFC, przy zamówieniu produktów spodziewasz się, że wyglądają i smakują tak samo, podobnie powinno być w przypadku hoteli, ale nie jest. Polskie hotele wyróżniają się na tle innych państw, ponieważ większość z nich była budowana lub remontowana na Euro2012.

Przykłady, tylko niektórych

Sieć Best Western to piękne hotele z przestronnymi pokojami, ale zaskoczono mnie w jednym z popularniejszych miejsc turystycznych, jakim jest Białowieża, brakiem klimatyzacji w pokojach! Latem pobyt w takim nagrzanym do czerwoności, czterogwiazdkowym pokoju staje się nieznośny. Na szczęście oferta hotelowej restauracji nam to wynagrodzi daniami, które zapadają w pamięć na całe życie. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że Hotel Żubrówka**** ma najlepsze menu z dziczyzną w Polsce, a poranne schodzenie na śniadanie było jak oczekiwanie na losowanie w lotto, które zawsze kończy się wygraną. Smak i zapach grubych naleśniczków serowych przyciągał dzieci, a panowie brylowali zwykle przy deskach z wędlinami lub całym pieczonym udźcem. Ja uwielbiam jeść, więc musiałam próbować każdego dania, co miało później swój efekt uboczny w postaci dodatkowego balastu...

Ibisy to hotele, które zawsze są w sytuacji awaryjnej dobrym rozwiązaniem, gdziekolwiek jesteśmy. Mamy trzy rodzaje do wyboru w zależności od standardu: Ibis Budget* z niebieską podusią, Ibis z czerwoną poduszką ma **, natomiast designerski Ibis Styles (zielony)***.
Budgety to w większości byłe hotele sieci Etap, która na Polskim gruncie się nie przyjęła. Mają po kilka lat, są wygodne i estetyczne. Natomiast hotele tej sieci w zachodnich częściach UE są na ogół stare, a więc nie pachną już tak nowością. Ściany i meble są tam lekko odrapane i ogólnie wrażenie estetyki w pokojach odbiega od naszych standardów, szczególnie rzucało się to w oczy w Szwecji. Sieć Ibis Budget chwali się niskobudżetowymi noclegami z tanimi śniadaniami, ale gdy się przyjrzeć bliżej, to nie jest już tak tanio.
Promocyjne "okazje" istnieją tylko na banerach reklamowych, bo gdy spróbujemy zarezerwować hotel w cenie z reklamy okazuje się, że akurat ten hotel nie ma takiej promocji, choć jak byk wisi przed nim megapromocja. Śniadania miały być tanie (jest też opcja bez śniadania), chociaż w każdym kraju jest niemal identyczne, to kosztuje ono w Polsce 24zł, w Hiszpanii 4,50€ (wg dzisiejszego kursu =18 zł), we Francji 6,15€ (24 zł), a w Niemczech, Holandii i Belgii 7,5€ (30 zł). Porównując te ceny dochodzimy do wniosku, że u nas jest elegancja-Francja. Jedyne co mnie zaszokowało kilka dni temu to fakt, że od kwietnia (wedle informacji uzyskanej w recepcji hotelowej) nie przysługuje nam ...mydło! Zatem przyjeżdżając w środku nocy do takiego hotelu, jeśli nie podróżujesz z własnym mydełkiem, to się nie umyjesz. Na szczęście ręcznik jeszcze jest.


Hotele Tadeusza Gołębiewskiego**** są tak smaczne jak ciastka z jego fabryki Tago, w której też kiedyś gościłam. Kompleksy przytłaczają swoją wielkością i estetycznym przepychem, który jednych kręci, a innych męczy. Przyznać należy, że taki hotel jest jak miasto: na holu głównym czujemy się jak na lotnisku, przemierzamy kilkuSETmetrowe korytarze wiele razy dziennie, a restauracja jest wielkości boiska piłkarskiego. W budynku mamy wszystko czego potrzeba człowiekowi, który nie lubi wychodzić na zewnątrz: salon gier, sala zabaw dla dzieci, drink bary, kilka sal restauracyjnych, sale konferencyjne, baseny wewnętrzne i zewnętrzne, kursy kulinarne... dalej już nie zanudzam. Niektóre z hotelowych pokoi są olbrzymie! Miałam kiedyś przyjemność wakacyjnego pobytu w pokoju dwukrotnie większym od mojego mieszkania.


Z sieci Hilton, przyznam, że byłam tylko w Świnoujskim Hamptonie***, który z powodu braku basenu nie spodobał się moim dzieciom. Na dodatek zastałam na miejscu jakiś nierozwiązywalny problem z WiFi, więc gry online na tabletach koreańskiej firmy też odpadły. Hotel jest biznesowy, więc mimo iż usytuowany jest w nadmorskiej miejscowości, to nie posiadał bazy zabiegowej. Za to polecono mi spacerek do pobliskiego kompleksu i tam niespodzianka, byłam jedyną Polką korzystającą z dobrodziejstw SPA, ponieważ ten ośrodek obsługuje tylko Niemców. Wcale się nie dziwię, bo dojazd do Świnoujścia od strony polskiej jest fatalny. Bywają dni, że w kolejce do promu trzeba czekać kilka godzin! Moim zdaniem to wielka strata dla miasta i powód do wstydu. Wracając do Hamptona, na miejscu znajdziemy wypożyczalnię rowerów z reklamą hotelu, stojących tuż przed wejściem głównym, podziemny parking przystosowany dla małych aut. Natomiast najbardziej cenię sobie nietypowy dobór książek w czytelni hotelowej. Przyznaję, że jeszcze nigdy na wyjeździe nie przeczytałam tylu ciekawych pozycji, jak właśnie tam. Polecam! Z cateringu śniadaniowego obowiązkowo próbujemy okrągłych i puszystych naleśniczków z syropem klonowym.


Z bardziej znanych hoteli sieciowych w Polsce, mamy do wyboru jeszcze Qubusy***, z których szczególnie polecam ten w Zielonej Górze. Oszklony, niezbyt duży budynek usytuowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie pięknej Palmiarni, gdzie można czasem trafić na nocne obserwacje nieba przy użyciu profesjonalnych teleskopów. Z tym hotelem wiąże się fajna przygoda, ponieważ udało nam się (na ogół podróżuję z całą rodzinką) trafić na czas Festiwalu Piosenki (kiedyś był to festiwal z piosenkami radzieckimi). Jak się okazało na miejscu, artyści startujący w festiwalowym konkursie zakwaterowani byli w tym samym hotelu: m.in.: Mezo, Rafał Brzozowski, Janusz Radek i kilka innych ekip. Udało nam się obserwować ich bliżej podczas wspólnego śniadania, nocka zaś była bardzo rozrywkowa i głośna. Ale o Dodzie i innych gwiazdach, jakich spotykałam w hotelach, opowiem innym razem. Hotel schludny, czysty, z dużym wyborem śniadaniowym i wygodnymi pokojami.

Ogólnie rzecz ujmując, polskie hotele sieciowe są gościnne i bardzo schludne. Co prawda ceny nie należą do najniższych na kontynencie, a promocje to często reklamowa ściema, to jednak wolę je od zagranicznych.
A Wy jakie macie doświadczenia z sieciówkami?

Aktualizacja 27 kwietnia 2015
W odpowiedzi na pytanie zadane przez Czytelniczkę bloga dodaję opinię o Hotelu Mercure (Mercure, Novotel i Ibisy należą do tej samej sieci Accor Hotels). Kilka lat temu wczasując się w Karpaczu mieszkałam w Mercure, wcześniej gdy tam przyjeżdżałam hotel nazywał się Skalny i należał do sieci Orbis. Hotelowy basen posiada wyjście bezpośrednio na wielki taras i trawnik sąsiadujący z niewielkim, ale zadrzewionym parkiem, co przede wszystkim podobało się dzieciom. Miałam wtedy wykupiony pakiet rodzinny z wyżywieniem i na miejscu okazało się, że z tego pakietu korzystają tylko dwie rodziny, zatem szef kuchni doszedł do wniosku, że nie opłaca się robić osobnego menu i dzięki temu mieliśmy możliwość dowolnego zamawiania potraw z karty. Obsługę hotelową oceniam na najwyższym poziomie i mimo, że moje dzieci sporo narozrabiały i stłukły trochę szkła, to nie mieliśmy z tego powodu żadnych problemów.